Stanisław Kotowski

Inwalidzi wzroku - mity i fakty


Uwagi wstępne

Światło i wzrok
Schematyzm ludzkiego myślenia
„Po wyglądzie można ocenić charakter człowieka”
„Wszyscy inwalidzi są jednakowi”
„Niewidomi mają doskonały dotyk, słuch, węch i inne zmysły”
„Wszyscy niewidomi są uzdolnieni muzycznie”
„Inne wyjątkowe uzdolnienia niewidomych”
„Wyjątkowe możliwości i sprawność niewidomych”
„Słabowidzący mają minimalne trudności w życiu”
„Ślepota jest najgorszym kalectwem”
Faktyczne możliwości inwalidów wzroku

 

Uwagi wstępne

W odczuciach społecznych funkcjonuje wiele nieprawdziwych poglądów
dotyczących niewidomych i słabowidzących. Jedne z nich
przypisują im nadprzyrodzone wręcz zdolności, cechy, przymioty
i właściwości, inne - odmawiają wszystkiego, niemal
człowieczeństwa. Te krańcowe, wzajemnie wykluczające
się poglądy nie mogą być i nie są prawdziwe. Są
uwarunkowane wieloma czynnikami: wychowaniem, światopoglądem,
wyznawaną hierarchią wartości, doświadczeniami środowiskowymi
i osobistymi z inwalidami wzroku, poziomem wykształcenia i kultury,
stopniem akceptacji samego siebie, przeczytanymi książkami,
obejrzanymi filmami itp.

Poglądy nie odpowiadające rzeczywistości, zarówno
"pozytywne", jak i "negatywne", są dla niewidomych
i słabowidzących niekorzystne. Utrudniają bowiem zrozumienie
inwalidów wzroku, prowadzą do niedoceniania lub przeceniania
ich możliwości, a w konsekwencji do przykrych nieporozumień.
Zmiana tych poglądów, przekonań i wierzeń ma zasadnicze
znaczenie w rehabilitacji niewidomych i słabowidzących. Jest
ona ważna nie tylko ze względu na kontakty z inwalidami wzroku.
Jest też ważna ze względu na nastawienie, jakim kierują
się osoby tracące wzrok, przed podjęciem procesu rehabilitacji.
Poglądy te bowiem określają gotowość lub jej brak
do przystosowania się do nowych, trudniejszych warunków życia,
do aktywnego włączenia się w niełatwy proces rehabilitacji.

Uświadomienie sobie, czym jest dla człowieka światło,
ciemność, wzrok, pozwoli lepiej zrozumieć opisane poniżej
błędne, niejednokrotnie przeciwstawne poglądy dotyczące
niewidomych i słabowidzących.

Zrozumienie poglądów, postaw i reakcji w stosunku do niewidomych
oraz innych inwalidów, ułatwi też refleksja nad właściwościami
ludzkiego myślenia. Polega ona bowiem bardzo często na operowaniu
gotowymi schematami, stereotypami, utartymi poglądami i zwrotami
językowymi. Tylko drobna część tego, co ludzie mówią,
jest wynikiem samodzielnej pracy umysłowej. Zdecydowana większość
wypowiedzi, poglądów, postaw jest zwykłym naśladownictwem,
powtarzaniem za innymi.

Światło i wzrok

Światło jest warunkiem życia, warunkiem posługiwania
się wzrokiem. Wzrok ma szczególnie duże znaczenie w życiu
człowieka. Jest on zmysłem dominującym, dalekiego zasięgu,
pozwalającym na bardzo łatwą i dokładną orientację
w otoczeniu. U różnych gatunków zwierząt mogą
dominować inne zmysły, np. węch u psa czy słuch u
nietoperza. Człowiek natomiast zdecydowaną większość,
według szacunków aż 85%, pozasłownych informacji z
otoczenia odbiera za pomocą wzroku. Niemal wszystko, co stworzył,
czym się posługuje, wymaga wzroku. Środki transportu,
znaki drogowe, pismo, telewizja, barwna odzież, obrazy i wiele
innych postrzegane są za pomocą wzroku. Niektóre obiekty:
bardzo duże, np. łańcuchy gór, budynki, bardzo małe,
bakterie, owady, odległe, np. gwiazdy, planety, kruche, np. bańka
mydlana, gorące, bardzo zimne i przedmioty w ruchu nie poddają
się oglądowi za pomocą żadnego innego zmysłu.
Można je poznawać tylko za pomocą wzroku, wzrok, ze względu
na łatwość posługiwania się, precyzję spostrzeżeń,
daleki zasięg stał się nie tylko najważniejszym, dominującym
u człowieka. Jest on jakby cenzorem informacji uzyskiwanych za
pomocą pozostałych zmysłów. Jeżeli do dużej
sali, wypełnionej ludźmi, wejdzie jakaś osoba i odezwie
się, mimo że zostanie rozpoznana po głosie, i tak wszyscy
spojrzą i upewnią się co do prawdziwości rozpoznania.

Od najdawniejszych czasów światło oznaczało bezpieczeństwo,
radość, piękno. Ciemność natomiast - lęk,
strach, zagrożenie, poczucie bezradności. Dziecko położone
spać w ciemnym pomieszczeniu w pewnych okolicznościach przeżywa
lęki, czuje się pozbawione opieki, miłości.

Wiele określeń wywodzi się z historycznych uwarunkowań
i odnosi do światła i ciemności. Jeżeli ktoś jest
mądry, mówimy, że ma promienną twarz, gdy dla kogoś
przewidujemy dobrą przyszłość, mówimy, że
ma on świetlaną przyszłość. Człowiek wykształcony,
mądry, jest człowiekiem oświeconym, światłym.
Anioły to duchy jasności. Mieliśmy w historii całą
epokę, określaną "oświecenie". Za zmarłych
modlimy się słowami: "... a światłość
wiekuista niechaj im świeci..."

Przeciwnie, to co jest złe, głupie, nieprzyjemne, niemiłe
określamy słowami wywodzącymi się od ciemności.
Diabeł to duch ciemności, człowiek głupi to ciemny,
ciemniak, w średniowieczu panowała ciemnota albo mroki, brzydkie
jak noc listopadowa i tym podobne. Język taki kształtuje świadomość
społeczną i każdego z nas.

Doświadczenia związane ze światłem i ciemnością
oraz wywodzące się z nich określenia przenoszone są
na niewidomych i kształtują poglądy na ich temat.

Człowiek głupi, niewykształcony to ciemny. Ale słowo
ciemny to również synonim słów ślepy, niewidomy.
Więc ciemnota, głupota i ślepota są to jakby synonimy.
Stąd, jeżeli ktoś traci zdrowy rozsądek, bo zakochał
się bez pamięci - mówimy, że miłość
go zaślepiła. Tak samo wściekłość zaślepia
i człowiek nie wie, co robi. Następuje też zaćmienie
umysłu, jak zaćmienie słońca.

Schematyzm ludzkiego myślenia

Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu w życiu codziennym,
rozmowach, dyskusjach, wymianie informacji posługujemy się
schematami myślowymi, stereotypami, utartymi poglądami, zwrotami,
szablonami, do których przyrównujemy różne sytuacje.
Jeżeli jakieś fakty, spostrzeżenia, uwagi i opinie nie
pasują do zakodowanych schematów, często nie są zauważane.
Są pomijane jakby nie istniały. Albo postrzegane błędnie,
tak aby były zgodne z naszymi poglądami. Prawdę tę
dobrze odzwierciedla powiedzenie: "Słyszy to, co chce słyszeć".
Takimi schematami są różne powiedzenia, zwroty, porzekadła,
przysłowia. Nie muszą one być prawdziwe, a często
są sprzeczne. "Działa, jak czerwona płachta na byka"
- to powiedzenie wszyscy doskonale rozumieją, chociaż
jest ono błędne. Otóż na byka działa poruszająca
się płachta, przy czym jej kolor jest obojętny. Byki są
daltonistami - nie widzą kolorów. Czerwona płachta
natomiast świetnie oddziałuje na obserwatorów corridy.
Powiedzenia: "cyganisz", "cygaństwo" mają
swoje korzenie w uprzedzeniach etnicznych. Podobnie: "Ma on żydowską
głowę", "leniwy jak Murzyn", Niemcy są tacy,
a Ukraińcy jeszcze inni. Każdy, kto zechce przez chwilę
samodzielnie pomyśleć, dojdzie do wniosku, że wszyscy
przedstawiciele wielkich narodów nie mogą być jednakowi.
Można znaleźć wśród nich przykłady, które
pozwolą udowodnić każdą, z góry przyjętą,
hipotezę. Jak już wspomniano, utrwalone w różnych
stereotypach i schematach poglądy są często sprzeczne.
Mówimy: "Przysłowia są mądrością narodów".
A więc, które z tych dwóch jest prawdziwe?: "Dobrego
i karczma nie zepsuje, złego i kościół nie naprawi",
i "Z kim kto przestaje, takim się staje"; albo: "Jakie
tatki, takie dziatki"; "Jeden syn jest księdzem, a drugi
złodziejem". Mądrość tych powiedzeń polega
prawdopodobnie na tym, że można zawsze znaleźć odpowiadające
danej sytuacji, chociażby chciało się udowodnić całkowicie
przeciwstawne tezy.

Myślenie schematami z jednej strony ułatwia funkcjonowanie
w codziennej rzeczywistości, z drugiej zaś ogranicza kształtowanie
prawdziwego, obiektywnego obrazu świata. Nie wymaga ono wysiłku,
jest wygodne, ułatwia życie, ale hamuje postęp. Umożliwia
bowiem funkcjonowanie w świadomości społecznej wielu nieprawdziwych
poglądów, opinii, uprzedzeń itp. i to przez setki i tysiące
lat. Dotyczą one uprzedzeń rasowych i etnicznych, właściwości
kobiet i mężczyzn, religii, polityki, inwalidów i innych.

Niemal każde potoczne uogólnienie sporadycznych spostrzeżeń
jest karykaturą rzeczywistości i to niezależnie do czego
się ono odnosi. Takich karykaturalnych uogólnień, odnoszących
się do inwalidów, funkcjonuje szczególnie dużo, wynika
to stąd, że inwalidztwo jest doskonale widoczne, łatwo
zauważalne, a inne cechy nie. Inwalidzi traktowani są podobnie
jak grupy mniejszościowe: jeżeli jakaś cecha wystąpi
u jednego przedstawiciela takiej grupy, przypisywana jest całej
grupie. Stereotypy niewidomego żebraka, grajka, jasnowidza są
karykaturalnymi uogólnieniami, mającymi bardzo mało albo
zgoła nic wspólnego z prawdą o niewidomych.

"Po wyglądzie można ocenić charakter człowieka"

Dosyć rozpowszechniony jest pogląd, że charakter człowieka,
jego uzdolnienia, cechy psychiczne i umysłowe można ocenić
na podstawie wyglądu zewnętrznego, cech fizycznych, budowy
czaszki, linii papilarnych, anormalnej budowy, braków anatomicznych,
inwalidztwa itp. Poglądy takie są głęboko zakorzenione
w świadomości ludzkiej. Występują nie tylko w wierzeniach
zwykłych zjadaczy chleba, ale również podejmowano próby
naukowego ich udowodnienia.

Według potocznych poglądów przestępca jest osobnikiem
o "nieprzystojnym" obliczu. Dlatego przy rozpoznawaniu przestępców
przez świadków pokazywani są oni w otoczeniu mało
urodziwych osobników. Wymowne jest tu powiedzenie: "Ale morda
zakazana! Za sam wygląd 5 lat". Albo: "I garbatego by
zgniewało!". Wyrazem tego przekonania są charakterystyki
ludzi, sporządzone na podstawie zdjęć. Czytałem
kiedyś, że Amerykanie, wykorzystując to przeświadczenie,
przeprowadzili badania stosunku ludzi pełnosprawnych do inwalidów.
Badane osoby podzielone zostały na dwie równoważne grupy.
Każdej z nich dano po kilka zdjęć ludzi, z prośbą
o ich ocenę. Obie grupy otrzymały zdjęcia tych samych
osób w tym samym ujęciu. Tylko jedno zdjęcie różniło
się nieco. Był to ten sam człowiek, tyle że jedna
grupa otrzymała jego zdjęcie na wózku inwalidzkim, a druga
od połowy, tak że nie było widać wózka i inwalidztwa.

Wszystkie osoby reprezentowane na zdjęciach, z wyjątkiem młodego
inwalidy, w obydwu grupach ocenione zostały bardzo schematycznie.
Zdawkowo, bezbarwnie. Inwalida w grupie, która oglądała
jego zdjęcie bez wózka inwalidzkiego, nie cieszył się
również większym zainteresowaniem i zebrał zdawkowe
opinie. Jednak w grupie, która oglądała jego zdjęcie
na wózku inwalidzkim - opinie były bardzo szczegółowe.
Wynikało z nich, iż ludzie wiedzieli o nim bardzo dużo.
Ci, których stosunek do inwalidów był negatywny, młodego
inwalidę charakteryzowali również negatywnie. Według
nich był on złośliwy, mściwy, zazdrosny, kłamliwy,
oszust, intrygant - jednym słowem - podlec jakich mało.

Osoby życzliwie ustosunkowane do inwalidów w swych charakterystykach
nie szczędziły pozytywnych epitetów: łagodny, skromny,
cierpliwy, życzliwy, wyrozumiały, mądry, obdarzony szczególnymi
uzdolnieniami, anioł, święty - kandydat do nieba...
Zarówno ci nieżyczliwi inwalidom, jak i ci życzliwi w
swych opisach, łagodnie mówiąc, mijali się z prawdą.
Opisy jednych, jak i drugich były mocne, barwne, nie tak mdłe
jak w grupie kontrolnej, ale nieprawdziwe. Na tym przykładzie
mogliśmy zorientować się, ile są warte powszechnie
głoszone opinie. Nie jest ważne, czy odnoszą się do
szewców, rudych czy inwalidów. Wśród szewców,
rudych, chudych i lekarzy są różni ludzie: dobrzy i źli,
mądrzy i głupi, szlachetni i podli.

Jak już wspomniano, nie tylko według potocznych poglądów
na podstawie fizycznych cech można określić cechy psychiczne.

Zagadnieniom tym poświęcono też wiele prac naukowych.
E. Kretschmer (1925) podzielił ludzi na 4 typy budowy fizycznej.
Na przykład "astenik" jest typem nieśmiałym, wrażliwym,
chłodnym, przejawiającym skłonności schozofreniczne.
W.H. Sheldon (1949) badając przestępców, doszedł do
wniosku, że cechy fizyczne oraz związany z nimi temperament
psychiczny odróżniają ich od ludzi normalnych, a nawet
pozwalają rozróżnić różne typy przestępczości.
Powstała nawet odrębna dziedzina naukowa - frenologia,
zajmująca się określaniem cech psychicznych, intelektualnych,
a nawet moralnych, na podstawie budowy i kształtu czaszki. Uprawiali
ją antropolodzy rasistowscy. Nie trzeba tu dodawać, że
te pseudonaukowe badania mają taką samą wartość,
jak niektóre potoczne poglądy.

Niewidomego też nie można oceniać tylko na tej podstawie,
że jest on pozbawiony możliwości widzenia. Nie można,
bo każdy jest inny, a utrata lub poważne osłabienie wzroku
nie świadczą o żadnych cechach psychicznych, umysłowych
czy moralnych.

"Wszyscy inwalidzi są jednakowi"

Według najnowszego poglądu - mitu dotyczącego osób
niepełnosprawnych, wszystkie rodzaje inwalidztwa i wszyscy inwalidzi
są jednakowi i potrzebują takiej samej pomocy. Wyraża
się to w twierdzeniu: "wszyscy inwalidzi są równi,
wszyscy inwalidzi są nasi". Tymczasem nawet inwalidzi wzroku
nie stanowią jednolitej grupy. Różnią między sobą
wszystkimi możliwymi cechami: wiekiem, w którym nastąpiła
utrata wzroku, wykształceniem, środowiskiem społecznym,
z jakiego pochodzą, poziomem inteligencji, stanem zdrowia, itp.
Ich wspólną cechą jest jedynie wada wzroku, jednak i pod
tym względem są oni zróżnicowani. Część
niewidomych utraciła wzrok całkowicie. Innym pozostały
pewne możliwości widzenia. Niektórzy nie widzą od
urodzenia - inni utracili wzrok w dojrzałym wieku. Niektórzy
ze słabowidzących zachowali widzenie centralne, inni obwodowe,
u jednych występuje ślepota zmierzchowa, u innych światłowstręt
itd. Gdyby uwzględnić osoby niedowidzące, zróżnicowanie
byłoby jeszcze większe. Teoria, w myśl której wszystkie
osoby niepełnosprawne są jednakowe i mają jednakowe potrzeby,
jest nieporozumieniem. Ale taka teoria jest niekiedy wygodna dla decydentów
i znawców "z bożej łaski". Już tylko na podstawie
zróżnicowania inwalidów wzroku widoczna jest jej bezzasadność.

Włączenie do tych rozważań innych rodzajów inwalidów
jeszcze wyraźniej wykaże olbrzymie zróżnicowanie inwalidów
i ich potrzeb. Wózek inwalidzki - niezbędny jest jedynie
inwalidowm narządu ruchu, aparaty słuchowe - jedynie osobom
z poważnym osłabieniem słuchu, pies-przewodnik - tylko
niewidomym. Nie można porównywać całkowicie niewidomego
ze słabowidzącym o ostrości wzroku 0,1, ani inwalidy mogącego
poruszać się wyłącznie na wózku z takim, który
ma jedynie unieruchomiony staw kolanowy. Dodać należy, że
są osoby, u których występują dwa lub więcej ciężkich
inwalidztw, głuchoniemi, niewidomi bez obydwu rąk, głuchoniemi
z porażeniem spastycznym i jednocześnie chorzy na cukrzycę.

Praktyczna niemożliwość porównania ograniczeń
różnych rodzajów inwalidów powinna definitywnie przekreślić
teoretyczne twierdzenia o ich jednakowych trudnościach i potrzebach.

"Niewidomi mają doskonały dotyk, słuch,
węch i inne zmysły"

Straciłeś oko. Nie przejmuj się tym, że się na
ciebie będą gapili. Mów, że gdy oko straciłeś,
to ci coś innego urosło. Rada taka wynika z poglądów,
że utrata jakiegoś narządu, zmysłu czy kończyny
powoduje wzrost, usprawnienie, większą wrażliwość,
wydolność itp. innego organu, narządu, zmysłu. Gdy
ktoś traci jakiś organ, inne organy zaczynają lepiej funkcjonować,
doskonalą się i zastępują ten utracony.

Niewidomi mają wyczulony dotyk, słuch, powonienie. Za pomocą
tych zmysłów mogą doskonale, nawet lepiej radzić sobie
niż za pomocą wzroku.

Psychologowie i fizjologowie udowodnili, że wrażliwości
zmysłów nie można zwiększyć. Jeżeli np. ktoś
widzi czarne przedmioty na białym tle, o wymiarach 0,2 milimetra,
to bez zastosowania pomocy optycznych nie można przez ćwiczenie
osiągnąć, żeby widział przedmioty 0,1 milimetra.
Podobnie, jeżeli koniuszkami palców wyczuwa nacisk np. 0,2
grama, to nie da się jego dotyku usprawnić tak, aby wyczuwał
nacisk 0,1 grama. Podobnie ze słuchem. Nie można usprawnić
go tak, żeby obniżyć próg wrażliwości chociażby
o ułamek decybela.

Skąd zatem biorą się poglądy o cudownym słuchu
i dotyku niewidomych?

Farbiarze potrafią rozróżnić kilkadziesiąt odcieni
czerni. Telefonistki potrafią zapamiętać niewyobrażalną
ilość numerów telefonicznych. Niewidomi słyszą
to, czego nie słyszą inni ludzie, i biegle czytają pismo
punktowe. Przecież przerasta to wyobraźnię. Tyle kaszy
wysypanej na papier, punkty się zlewają, jak się w tym
rozeznać? Trzeba mieć wyjątkowo dobry dotyk.

Rzeczywiście, następuje tu, na skutek ćwiczeń, zwiększenie
zdolności różnicowania, wydaje się, że dotyk i
słuch niewidomych są szczególnie czułe, doskonałe,
wrażliwe. Tymczasem wcale tak nie jest. Badania wykazały,
że większość ludzi ma równie doskonały, a
może nawet doskonalszy słuch i dotyk niż większość
niewidomych. Wynika to stąd, że u niewidomych niejednokrotnie
ta sama przyczyna, ten sam czynnik chorobowy czy wypadek, który
uszkodził wzrok, osłabił również inne zmysły.
Np. cukrzyca jest przyczyną utratu wzroku u wielu osób. Choroba
ta wpływa też na obniżenie wrażliwości dotyku.
Lepsze wykorzystanie słuchu i dotyku przez niewidomych jest możliwe
dzięki przystosowaniu, dzięki procesom psychicznym. Przykładem
mogą tu być: uczony botanik i para zakochanych w lesie. Botanik
widzi mszaki, niepozorne trawki, widlaki i inne podobnie interesujące
okazy flory. Zakochani natomiast widzą przede wszystkim siebie
nawzajem, a poza tym obłoki, ptaszki, kwiatki i inne cuda natury.
Czy to oznacza, że wzrok tych trojga ludzi różni się
zasadniczo? Oczywiście, tak nie jest. Różnice wynikają
z doświadczeń życiowych, zainteresowań i nastawienia,
a nie zmian wrażliwości narządu wzroku.

"Wszyscy niewidomi są uzdolnieni muzycznie"

Niewidomi są muzykalni, mają bardzo dobry słuch. Można
wymienić wielu znanych niewidomych muzyków i śpiewaków.
Od czasów najdawniejszych inwalidzi wzroku zajmowali się opowiadaniem
baśni, legend, mitów, grą i śpiewem, np. bardowie
w starożytnej Grecji. W czasach współczesnych wymienić
można chociażby: Steve Woondera i Reya Charles, a z polskich
artystów - muzyków i śpiewaków: Mieczysława
Kosza, Ryszarda Gruszczyńskiego, Edwina Kowalika, Jolantę
Kaufman, Janusza Kowalskiego, Janusza Skowrona. Czy oznacza to, że
wszyscy niewidomi są muzykalni? Czy wszyscy mają absolutny
słuch muzyczny? Warto wiedzieć, że są i tacy, którym
słoń na ucho nadepnął. Słyszą oni jedynie,
czy grają czy nie. Hymnu Polski od pozostałych utworów
odróżnić nie potrafią. Warto też wiedzieć,
że Chopin, cała dynastia Straussów, Beethoven, Schubert,
Mendelssohn, Penderecki, Szymanowski i wielu innych - to przecież
muzycy widzący. Można nawet wyrazić wątpliwości,
czy wśród niewidomych muzyków łatwo da się znaleźć
artystę, wykonawcę lub kompozytora tej miary co Beethoven,
Czajkowski czy Kiepura. Nie oznacza to, że nie pojawi się
niewidomy muzyczny geniusz, który świat zadziwi. Muzyka jest
w pełni dostępna dla niewidomych. Ale bez wątpienia szczególne
uzdolnienia niewidomych należy uznać za jeden z mitów.

"Inne wyjątkowe uzdolnienia niewidomych"

Niewidomi posiadają "szósty zmysł", którym
kierują się w życiu. Umożliwia on im orientację
w sprawach niedostępnych dla innych ludzi. To kolejna obiegowa
opinia, którą z przekonaniem wypowiadają niektórzy
ludzie. Jeżeli nie widzi się zupełnie, widzi się lepiej.
Patrzenie rozprasza uwagę. Brak wzroku pozwala skupić się
na sprawach wzniosłych: naukowych, filozoficznych, literackich,
pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości. Jak głosi
legenda, filozof starożytnej Grecji - Demokryt celowo oślepił
się, aby w ten sposób osiągnąć lepsze wyniki naukowe.

Od czasów najdawniejszych do współczesnych pojawiają
się wybitni niewidomi. Niewidomym był legendarny Homer, z
historycznych postaci - Dydym. Żył on w Aleksandrii
w IV wieku naszej ery. Wzrok utracił w czwartym roku życia.
Był wybitnym teologiem. Dzięki swojej pracy naukowej wszedł
na stałe do historii Kościoła.

Franciszek Huber, urodził się w 1750 roku w Genewie. Wzrok
stracił we wczesnej młodości. Prowadził działalność
naukową z dziedziny pszczelarstwa. Jego fundamentalne dzieła
z teorii i praktyki pszczelarstwa zachowały swą aktualność
do czasów współczesnych. Do dziś nie zostało podważone
żadne z jego wielkich odkryć.

Jan Żyszko (XIV i XV wiek) po utracie wzroku w dalszym ciągu
był wybitnym wodzem. Dowodził armią Husytów, walczył
skutecznie z połową Europy. Opracował nowoczesną strategię.

Taha Husajn był ministrem oświecenia publicznego Egiptu, rektorem
uniwersytetu w Aleksandrii i przede wszystkim wielkim pisarzem. Stworzył
on dzieła stawiane przez Arabów na pierwszym miejscu zaraz
po Koranie.

W Polsce - Stanisław Bukowiecki, po pierwszej wojnie światowej
był ministrem sprawiedliwości, wiceprzewodniczącym komisji
kodyfikacji prawa, świetnym prawnikiem. Ci niewidomi byli wybitnymi
ludźmi. Współcześnie w Polsce inwalidzi wzroku pracują
naukowo jako: matematycy, informatycy, socjologowie, a także w
innych dziedzinach. Jest też kilku niewidomych literatów.
Można wymienić więcej utalentowanych niewidomych, ale
wcale nie oznacza to, że gdyby oni widzieli, nie mieliby równie
wielkich osiągnięć. Przeciwnie - znacznie łatwiej
byłoby im tworzyć dzieła sztuki czy dokonywać odkryć
naukowych. Trzeba też pamiętać, iż geniusze wcale
nie pojawiają się częściej wśród niewidomych
niż wśród pozostałych ludzi. Brak wzroku tym, którzy
osiągnęli wielkie sukcesy, wcale nie pomógł, wręcz
przeciwnie - ślepota była dla nich wielkim utrudnieniem.

Przytoczone przykłady świadczą o dużych możliwościach
inwalidów wzroku, zróżnicowaniu ich uzdolnień oraz
ograniczeniach, jakie powoduje inwalidztwo. Można tu stwierdzić,
że wszystko zależy od indywidualnych uzdolnień sprawności
umysłowej, cech osobwości, uwarunkowań społecznych
i jeszcze wielu innych czynników. Ślepota nie jest wcale najważniejszym
z nich, określającym możliwości człowieka lub
ich brak.

"Wyjątkowe możliwości i sprawność
niewidomych"

Niewidomi potrafią wykonywać wiele czynności lepiej niż
ludzie dysponujący dobrym wzrokiem.

Tego typu całkowicie błędny pogląd kształtują
niektórzy specjaliści rehabilitacji niewidomych, niektórzy
inwalidzi wzroku i ludzie nie zorientowani w ich możliwościach
- jedynie na podstawie sporadycznych spostrzeżeń. Tymczasem
nic bardziej błędnego i szkodliwego z punktu widzenia kompleksowej
rehabilitacji niewidomych. W rzeczywistości niewidomi nie mają
żadnych szczególnych cech, zdolności czy możliwości.
Jedni są silni, inni słabi, jedni mądrzy, a inni bardzo
mądrzy, jedni pracowici, a inni leniwi, jedni zdrowi, inni chorzy
itd. Nie można więc u niewidomych wyodrębnić żadnej
szczególnej cechy, która by nie występowała u ludzi
dysponujących dobrym wzrokiem.

Rozważmy następującą sytuację. Urodziły się
bliźnięta jednojajowe, chłopcy. Mają jednakowe uwarunkowania
genetyczne. Są podobni, może nawet identyczni pod względem
fizycznym, umysłowym i psychicznym. Bracia ci powinni mieć
jednakowe osiągnięcia. Tak się jednak stało, że
jedno z bliźniąt we wczesnym dzieciństwie całkowicie
utraciło wzrok. Czy nadal ich możliwości są jednakowe?
Bliźniak widzący może być wybitnym muzykiem -
niewidomy również, bliźniak widzący może być
wybitnym pisarzem - niewidomy również, widzący może
być wybitnym politykiem - niewidomy również, bliźniak
widzący może zostać wybitnym malarzem - a niewidomy?
Widzący bliźniak może zostać dobrym tokarzem -
niewidomy też, widzący może zostać kierowcą, lotnikiem,
strażakiem, marynarzem, żołnierzem - czy niewidomy
również? Tak można by bardzo długo wymieniać,
kim to może być widzący brat, a nie może niewidomy.
Nie można natomiast znaleźć ani jednego takiego zawodu,
który mógłby wykonywać niewidomy bliźniak, a nie
mógł widzący. Żadna też czynność nie jest
łatwiejsza do wykonania dla niewidomego bliźniaka niż
dla jego widzącego brata. Ten ostatni może, i to bez żadnych
wyjątków, nauczyć się tego wszystkiego, co jego niewidomy
brat. Będzie to robił nie gorzej niż ten niewidomy, a
w wielu przypadkach łatwiej mu to przyjdzie. Nie ma sytuacji odwrotnej,
w której łatwiej byłoby ociemniałemu.

Mitem jest też twierdzenie dotyczące sprawności seksualnej
gruźlików, jednookich czy niewidomych. Oczywiście jeden
jest obdarzony bardziej, a inny mniej bujnym temperamentem, podobnie
jak wszyscy ludzie.

Jest taka czynność nie wymagająca światła, w której
niewidomi mogą być lepsi od ludzi widzących, czy od Casanovy
i Rasputina również? Przecież ci panowie byli ludźmi
widzącymi.

Podstawą rehabilitacji, również psychicznej, jest realizm,
a nie mity, ułudy i inne wypaczone poglądy.

"Słabowidzący mają minimalne trudności
w życiu"

"Jednooki jest królem wśród ślepych". Z porzekadła
tego wynika, że słabowidzącym jest w każdej sytuacji
łatwiej niż niewidomym. Czy tak jest rzeczywiście? Niewidomy,
w pewnym sensie, ma łatwiejszą sytuację. Jest niewidomym,
nie może i nie powinien udawać człowieka widzącego
i nie ma problemu. Słabowidzący jest często traktowany
jako człowiek widzący i sam się tak zachowuje. Niestety,
człowiekiem widzącym nie jest, a udawanie prowadzi do bardzo
przykrych nieporozumień. Występują one w kontaktach z
innymi ludźmi, niekiedy nawet z najbliższego otoczenia, z
rodziny. Z nieznajomymi oczywiście nieporozumień jest
znacznie więcej i z tego powodu przeżywa on często stresy,
co daje niemiłe konsekwencje psychiczne i społeczne.

Na sympozjum poświęconym problematyce słabowidzących,
gdy dyskutanci mówili o ich problemach, osoba całkowicie niewidoma
stwierdziła, że chciałaby mieć właśnie takie
problemy. Według niej trudności niewidomych są znacznie
poważniejsze i raczej o nich należy mówić. Wiele osób
myśli podobnie.

Zagadnienia te należy rozpatrywać z punktu widzenia słabowidzących,
a nie niewidomych czy ludzi widzących. Należy uwzględnić
ich subiektywne doznania, oceny, przeżycia i doświadczenia.
Obiektywnie rzecz biorąc, na pewno im mniej człowiek widzi,
tym jego trudności są większe, a największe wówczas,
gdy nie widzi całkowicie. Subiektywnie natomiast sprawy te mogą
wyglądać zupełnie inaczej. Przeciętny Polak czułby
się bogaty, gdyby miał na koncie 100 tysięcy dolarów.
A czy z taką kwotą amerykański przemysłowiec również
czułby się bardzo bogaty?

Wiemy, że ograniczenia, wynikające z braku wzroku, są
bardzo uciążliwe, a spowodowane osłabieniem wzroku -
znacznie mniejsze. To prawda, ale pomyślmy, jakie ograniczenia
wynikają z zeszpecenia twarzy, na przykład po poparzeniu.
Uwzględniając tylko fizyczne konsekwencje takiego wypadku
- żadne. Człowiek z taką zeszpeconą twarzą
jest sprawny, jak poprzednio, ale czy czuje się równie dobrze?
Czy osiemdziesięcioletni mężczyzna, gdy ulegnie takiemu
zeszpeceniu, będzie je tak samo ciężko przeżywał,
jak osiemnastoletnia dziewczyna? Dla tej dziewczyny nie istnieje większe
nieszczęście, jak to, które ją spotkało. Zaznaczmy
raz jeszcze, że nie ma tu żadnego ograniczenia sprawności.
Przykład ten powinien przekonać, że subiektywne odczucia
są niejednokrotnie ważniejsze od obiektywnych trudności
i ograniczeń.

Można być całkowicie niewidomym z dodatkowym kalectwem
(np. brak ręki lub nogi) i czuć się dobrze, być aktywnym,
korzystać niemal w pełni z życia. Można też mieć
tylko trochę osłabiony wzrok i czuć się nieszczęśliwym,
bo inni widzą znacznie lepiej. Są całkowicie niewidomi,
którzy lepiej radzą sobie w życiu niż niektórzy
z drugą grupą inwalidzką. I jeszcze jedno. Warto sobie
uświadomić, że odległość od sukcesu ma olbrzymi
wpływ na przeżywanie porażki. Zawodnik, który przegrywa
bieg na ostatnim czy przedostatnim miejscu, na ogół łatwiej
godzi się z porażką niż ten, który zajął
drugie miejsce, przegrywając o drobny ułamek sekundy. Sportowcy
mówią, że najgorsze jest czwarte miejsce, bo medal był
tak blisko. Słabowidzący są bliżej sukcesu, bliżej
ludzi widzących, dlatego może być im trudniej godzić
się z ograniczeniami, trudniej zaakceptować inwalidztwo. Całkowicie
niewidomi na ogół rozterek takich nie przeżywają,
łatwiej akceptują swoje inwalidztwo. Nie przeżywają
ciągle od nowa porażek, spowodowanych udawaniem, tak jak to
ma miejsce niekiedy u słabowidzących. I wreszcie, nie boją
się, że utracą całkowicie wzrok.

"Ślepota jest najgorszym kalectwem"

Wielu ludzi uważa, że ślepota jest najgorszym kalectwem,
że nic gorszego nie może się już wydarzyć. Jest
to kolejne z nieporozumień dotyczących niewidomych.

Człowiek ma tendencję do porównywania swoich możliwości
z możliwościami innych ludzi. W odniesieniu do inwalidów
wzroku widzący mógłby powiedzieć: "gdyby mnie
zawiązać oczy - nic bym nie zrobił". Nie uwzględnia
się tu doświadczenia osobniczego. Niewidomy w porównaniu
z człowiekiem widzącym z zawiązanymi oczami znajduje się
jednocześnie w gorszej sytuacji i w lepszej. W gorszej, bo nie
może zdjąć z oczu opaski i widzieć. W lepszej, bo
żyjąc jako niewidomy, mógł opanować technikę
wykonywania wielu czynności metodami bezwzrokowymi. Porównania
takie nie odpowiadają rzeczywistości i prowadzą do błędnych
wniosków.

Niewidomi i ociemniali niekiedy również uważają, że
ślepota jest największym nieszczęściem, "dopustem
bożym" i doskonałym wyjaśnieniem oraz usprawiedliwieniem
wszystkich ich niepowodzeń, kłopotów i przykrości.
Przyczyniają się oni do utrwalania błędnych ocen,
dotyczących utraty wzroku i możliwości niewidomych. Na
przykład ociemniały twierdzi, że po utracie wzroku ludzie
zaczęli traktować go jak zużyty mebel. Nawet żona
nie chciała mieć z nim nic wspólnego i postarała się
o rozwód. Gdyby widział, nadal żyłby jak człowiek.
Na uwagę, że wielu niewidomych żyje jak inni ludzie -
pracują, wychowują dzieci, a ich żony nie myślą
o rozwodzie odparł, że są to ludzie dobrze sytuowani,
a ich żony lubią pieniądze. Nie przeszkadzało mu w
głoszeniu takich bredni to, że sam był bardzo dobrze sytuowany,
miał wysoką górniczą rentę i dodatkowo dobrze
zarabiał. O tym nie mówił. Nie mówił też o
tym, że lubi dużo i często wypić.

Inny niewidomy po pijanemu spadł ze schodów w domu wczasowym.
Złamał nogę, która się nie zrosła. Powstał
rzekomy staw, co poważnie utrudniało chodzenie. Był on
święcie przekonany, że to nowe nieszczęście jest
wynikiem pierwszego, czyli utraty wzroku.

Niewidomy, zwolniony z pracy w spółdzielni za pijaństwo
i burdy, nie chciał uznać swojej winy. Twierdził, że
przy tak wielkim nieszczęściu, jakie go spotkało, można
czasami trochę wypić, aby zapomnieć o kłopotach. Nikt
o to nie powinien mieć pretensji. Niektórzy niewidomi twierdzą,
że przyczyną wszystkich ich niepowodzeń jest przeklęta
ślepota. Trudności z wychowaniem dzieci, nabity guz, zabrudzone
ubranie, samotność, brak przyjaciół, wygodnego mieszkania,
codzienne małe i duże kłopoty, to wszystko przez ślepotę.
Gdybym widział... to co by było?

Ludzie widzący też się rozwodzą, mają trudności
w pracy i wychowawcze z dziećmi, nie wszyscy mają przyjaciół,
są zdrowi, nie wszyscy posiadają luksusowe mieszkania i osiągają
wysokie zarobki. Może warto rozejrzeć się wśród
znajomych i zastanowić, czy ich życie pozbawione jest trosk,
czy jest szczęśliwe. Nie można twierdzić, że niewidomym
żyje się łatwiej, że ich życie jest dostatniejsze,
szczęśliwsze niż ludzi widzących. Tak nie jest. Człowiek,
tracąc wzrok, traci bardzo dużo, ale nie to jest najważniejsze.
Ważne jest to, co mu pozostało, a nie to co utracił. I
na tym należy się skupić, to wykorzystać, a nie opłakiwać
to, co zostało utracone.

Faktyczne możliwości inwalidów wzroku

Pełna rehabilitacja inwalidów wzroku, zwłaszcza społeczna,
wymaga walki z wypaczonymi poglądami, z przecenianiem i niedocenianiem
ich możliwości.

Niewidomi i słabowidzący nie mają żadnych nadprzyrodoznych
zdolności, sprawności ani właściwości. Pod tym
względem nie różnią się od ludzi obdarzonych wzrokiem.
Mogą osiągnąć bardzo dużo, ale tylko przez wytrwałość,
pracowitość, zwiększony wysiłek, upór w dążeniu
do celu. Nawet czynności, które ludzie wykonują w sposób
zautomatyzowany, nie wymagający uwagi i wysiłku, niewidomi
muszą się specjalnie nauczyć i stosować specjalne
techniki ich wykonywania. Chodzenie np. ludziom widzącym nie sprawia
najmniejszych trudności. Niewidomi muszą opanować technikę
posługiwania się białą laską, muszą ciągle
mieć napiętą uwagę, wiele pamiętać, przezwyciężać
strach itp. Nie oznacza to, że niewidomi mają znikome możliwości.
Ograniczenia występujące w ich życiu są ogromne, ale
i możliwości nie są małe.

Niewidomi, o ile są dobrze zrehabilitowani, mogą wykonywać
wiele czynności dnia codziennego i samoobsługowych. Mogą
w znacznym stopniu samodzielnie prowadzić gospodarstwo domowe,
sprzątać, prać, prasować, przyrządzać posiłki
i załatwiać inne sprawy związane z normalnym życiem.
Mogą też dokonywać drobnych napraw używanego sprzętu
itp. Wszystko to mogą i jeszcze więcej, jeżeli są
zaradni, zręczni, dobrze przygotowani do życia. Są również
ludzie widzący, którzy nie wszystkie czynności potrafią
wykonywać. Nie wszyscy niewidomi i słabowidzący też
to potrafią, ale możliwości takie istnieją.

Niewidomi i słabowidzący mogą uczyć się w różnych
szkołach. Mogą uczęszczać do specjalnych szkół
i pobierać naukę w systemie zintegrowanym. Mogą uczyć
się w niektórych zasadniczych szkołach zawodowych, liceach
zawodowych i ogólnokształcących, technikach, szkołach
pomaturalnych, studiować na wielu kierunkach w szkołach wyższych,
ze studiami doktoranckimi włącznie. Oczywiście nie wszystkie
kierunki szkolenia zawodowego są dostępne dla inwalidów
wzroku. Są w tej dziedzinie poważne ograniczenia, ale i możliwości
są znaczne.

Istnieją setki zawodów i czynności zawodowych, które
mogą wykonywać inwalidzi wzroku. Istnieją też prace
i zawody, których wykonywać nie mogą. Nie jest to jednak
najważniejsze. Człowiek widzący też nie może wykonywać
wszystkich zawodów. Ograniczenia wynikają chociażby z
powodu miejsca zamieszkania, klimatu, uwarunkowań społecznych
i wielu innych. Bez wątpienia Czech ma mniejsze możliwości
zostania marynarzem niż Brytyjczyk, a Eskimos mniejsze możliwości
zostania rolnikiem niż np. Holender. Nie znaczy to jednak, że
Czesi i Eskimosi nie mają żadnych zawodowych możliwości.

Niewidomi mogą wykonywać wiele prac o charakterze umysłowym,
artystycznym i twórczym. Mogą być naukowcami, informatykami,
prawnikami, tłumaczami, psychologami, socjologami, nauczycielami,
ekonomistami, pracownikami administracji itp. Mogą i są literatami,
muzykami, śpiewakami. Wielu niewidomych wykonuje zawód masażysty.
Pracują też jako tokarze, frezerzy, monterzy, dziewiarze,
szczotkarze, telefoniści, w kontroli jakości itp. W rolnictwie,
zwłaszcza gospodarstwach hodowlanych, też mogą znaleźć
zatrudnienie. Nie wszystkie te możliwości są w pełni
wykorzystane. Pracodawcy najczęściej nie znają możliwości
niewidomych i nie chcą ich zatrudniać.

Czynny wypoczynek, korzystanie z rozrywek, życie towarzyskie to
również dziedziny dostępne dla inwalidów wzroku. Występują
tu ograniczenia, trudności, potrzeba pomocy podobnie jak w życiu
codziennym i pracy zawodowej, możliwości jednak istnieją
i to niemałe.

Niewidomi uprawiają turystykę górską i nizinną,
pieszą, rowerową i z zastosowaniem sprzętu pływającego.
Uprawiają też niektóre dyscypliny sportu. Z lekkiej atletyki,
w pewnym zakresie, dostępne są między innymi: biegi z
maratońskimi włącznie, skok w dal, trójskok, pchnięcie
kulą, rzut oszczepem. Dostępne jest uprawianie dżudo,
gry zespołowe z zastosowaniem piłek dzwoniących, kolarstwo
(na tandemach), wioślarstwo, żeglarstwo, pływanie, niektóre
sporty zimowe itp. Bardzo popularne wśród inwalidów wzroku
są szachy. Dostępny jest też brydż sportowy i towarzyski.

Niewidomi mogą czytać książki, muzykować i słuchać
muzyki, komponować. Mogą zajmować się recytacją,
gawędziarstwem. Mogą rzeźbić i uprawiać zbieractwo.
Życie towarzyskie i działalność społeczna dostępne
są w szerokim zakresie. Podobnie dostępne jest życie rodzinne.

Z powyższego, pobieżnego przeglądu możliwości
inwalidów wzroku wynika, że nie są one małe. I to
są fakty, a nie mity. W każdym przypadku jednak, w życiu
codziennym, pobieraniu nauki, wykonywaniu pracy zawodowej, uprawianiu
sportu, turystyki i pozostałych dziedzinach życia niezbędne
jest dobre przygotowanie niewidomych do samodzielnego wykonywania
różnych czynności. Konieczny jest ich wysiłek, świadome,
konsekwentne dążenie do celu. Konieczne jest tworzenie specjalnych
warunków i pomoc ludzi widzących. Przykładem ułatwień
wykorzystania możliwości niewidomych mogą być pies-przewodnik
i różnorodny sprzęt rehabilitacyjny. Pierwszy znakomicie
ułatwia poruszanie się po mieście i innych drogach publicznych.
Gwarantuje też znaczny stopień bezpieczeństwa niewidomego.
Sprzęt rehabilitacyjny może ułatwić lub wręcz
umożliwić wykonywanie wielu drobnych i bardziej złożonych
czynności. Zastosowanie np. komputera wyposażonego w mowę
syntetyczną dla niewidomych lub program powiększający
dla słabowidzących, stwarza niewyobrażalne wręcz możliwości.

Niewidomi potrzebują również pomocy finansowej. Bez takiej
pomocy ich warunki życia będą gorsze niż ludzi widzących
o podobnych dochodach. Wynika to ze zwiększonych wydatków
na zakup sprzętu rehabilitacyjnego i jego eksploatację, opłatę
pomocy innych ludzi, szybszego zużywania się odzieży,
obuwia itp.

Niewidomi bardzo wytrwali, inteligentni i świadomi celu mogą
w znacznym stopniu samodzielnie przezwyciężać ograniczenia
i trudności wynikające z ich inwalidztwa. Większość
jednak potrzebuje przy tym pomocy.

Reasumując można stwierdzić, że niewidomi, chociaż
nie posiadają nadnaturalnej zdolności, mogą pracować,
wykonywać wiele czynności w domu, wychowywać dzieci, uprawiać
sport i turystykę, czytać książki, słuchać
muzyki, bawić się, pracować społecznie i pomagać
innym ludziom, uczyć się, kochać i być kochanymi,
korzystać z dóbr kultury i tworzyć kulturę, pić
wódkę, grać w brydża, w szachy i korzystać z innych
rozrywek w zależności od upodobań. Nie jest to mało
i przerasta możliwości czasowe jednego człowieka. Ludzie
widzący mają znacznie więcej możliwości. Ale i
oni nie mogą zajmować się wszystkim. Nie starczy im na
to czasu. Nikt np. nie może przeczytać wszystkich książek
znajdujących się w bibliotekach, chociażby bardzo lubił
i chciał. Tylko na to jedno człowiekowi życia nie starczy.
Każdy musi wybierać, czym się zająć, Niewidomi,
jak już wspomniano, mają większe możliwości, niż
pozwala im ograniczony czas, na ich wykorzystanie, i chociaż są
one skromniejsze niż możliwości ludzi widzących, nie
są one małe. Inwalidztwo powoduje poważne ograniczenia.
Nie są one jednak tak wielkie, żeby nie mogły być
w znacznym stopniu przezwyciężone.

Ślepota z całą pewnością nie przekreśla wszystkich
możliwości człowieka. Z całą pewnością
też nie wprowadza największych ograniczeń w jego życie.
Na pewno więcej niż ślepota ograniczeń powodują:
niektóre choroby psychiczne, głębsze upośledzenia
umysłowe czy np. całkowity paraliż. Najwięcej jednak
ograniczeń i nieszczęść spowodowanych jest głupotą,
a tej, jak wiemy, jest niemało. Niestety, utrata wzroku nie chroni
nikogo przed własną głupotą. I to jest dopiero największe
nieszczęście.